Dolina Łazęgi

W końcu mamy ładną wiosenną pogodę. Akurat trafił mi się wolny dzień i szkoda go było zmarnować na siedzenie w domu. Szybko przeglądam mapę okolicy aby wybrać ciekawy teren na dzisiejszą wędrówkę. Postanowiłem przejść około 15km doliną Łazęgi. Jest to niewielka rzeczka ciągnąca się piękną doliną. Plecak na plecy i w drogę…

Aby dotrzeć do rzeczki muszę przejść przez bagnisty teren. Im dalej tym bardziej grząsko. Po dojściu do miejsca w którym bagna przecina trakcja kolejowa mogę chwilę podsuszyć buty na słońcu.

Widok na bagna po wdrapaniu się na tory kolejowe.

Za torami nie jest już tak mokro jak wcześniej. Pojawia się coraz więcej brzóz. Oczywiście zbieram trochę kory na rozpałkę.

Dzięki położeniu terenu w dolinie oraz podmokłemu podłożu jest on bardzo mało eksploatowany przez człowieka. Nie da się tu wjechać ciężkim sprzętem, więc nie przeprowadza się wycinki, a powalone drzewa pokrywają się mchem, nadając klimatu temu miejscu. Miejscowi zabierają tylko drewno, które zdołają wynieść z doliny o własnych siłach.

Dalej trasę mojej wędrówki przecina szosa. Za nią jest już rzeczka do której zmierzam.

Przy rzeczce również nie widać ingerencji człowieka. Śmieci praktycznie brak, przez całą drogę natrafiłem jedynie na dwie reklamówki.

Spory kawał drogi mam już za sobą. Robię przerwę na posiłek. Posilam się kiełbasą z cebulą i ruszam dalej.

Idąc dalej wychodzę na otwartą przestrzeń. Po wejściu na wzniesienie trafiam na wyciąg narciarski. Do dzisiaj nie wiedziałem, że się on tu znajduje. Na mapie w telefonie nie było zaznaczony.  Wolałem się szybko oddalić bo właściciel może nie być zadowolony, że ktoś mu się szwenda po terenie. 

Spowrotem schodzę w dolinę i idę dalej wzdłuż rzeczki.

Na GPS-ie widzę, że przeszedłem już zaplanowany dystans. Wychodzę z doliny pozostawiając rzeczkę za plecami i idę na pobliski przystanek autobusowy.

Więcej fotek można obejrzeć w albumie Picasa: Dolina Łazęgi