Majowy wypad do lasu

Wypad odbył się na początku Maja 2011r. Ostatnio przypomniałem sobie, że nie wrzuciłem relacji, a więc dodaję ją teraz.Niedziela, piękna pogoda, pomyślałem, że szkoda siedzieć w domu.

Postanowiłem zrobić pierwszy dłuższy wypad do lasu tej wiosny. Wziąłem litrową manierkę, nóż, zapalniczkę i kawałek kiełbasy, aby później upiec ją nad ogniskiem. Najpierw szedłem jakieś 2,5km ścieżką przez sosnową część lasu. 

Dalej opuściłem ścieżkę i skręciłem w zarośla. Zauważyłem drzewo z „lianami” jak w amazońskiej dżungli. Uwieczniłem to dziwne zjawisko na zdjęciu i udałem się dalej przez zarośla. Po drodze znalazłem powaloną brzózkę z której pożyczyłem trochę kory na rozpałkę.
Idąc dłuższy czas przez zarośla, dotarłem na polanę na której znajduje się mogiła mieszkańców wsi Radawiec wymordowanych w czasie II Wojny Światowej.
Idąc dalej droga wyprowadziła mnie na dróżkę biegnącą przy lesie.
Szedłem nią jakieś 3km
Przy drodze zauważyłem starą ambonę myśliwską.
Wdrapałem się na nią i odpocząłem pół godzinki, obserwując świat dookoła.
Przyjemnie się odpoczywało ale trzeba ruszać dalej.
Tym razem podążałem leśną dróżką (około 3,5km).
 
Następnie zszedłem z drogi i dalej udałem się wzdłuż okopu pozostałego po wojenie.
 
Zboczyłem głębiej w las aby znaleźć odpowiednie miejsce na małe ognisko.
 
Najpierw oczyściłem wybrane miejsce z liści.
Następnie wykopałem małe zagłębienie, w którym ułożyłem kawałki kory brzozowej.
Nad korą znalazły się małe patyczki, a następnie coraz większe. Ognisko ładnie się rozpaliło.
 
Zjadłem kiełbaskę, uprzątnąłem miejsce po ognisku i ruszyłem dalej.
Szedłem jakieś 2 km przez zarośla, a następnie kawałek dróżką, która doprowadziła mnie do głównej drogi w lesie. Idąc nią jakiś czas trafiłem do miejsca z którego rozpocząłem wędrówkę.
 
Przeszedłem około 11 kilometrów. Jak na pierwszy wypad wiosenny uważam, że to dużo.
Następnym razem muszę zabrać więcej wody bo jeden litr to trochę za mało na taki dystans, przy upalnej pogodzie.